czwartek, 26 kwietnia 2012
o nieprzyjaznym ulu słów kilka
Rzeźnia. Moją dzisiejszą, kolejną już rozmowę w ulu powinno nagrać się i puścić na posiedzeniu rządu RP. Pokazała wszystkie problemy dyskryminacji kobiet, matek, problem powrotu z urlopu macierzyńskiego oraz podniesienia wieku emerytalnego.
Resume: Kokosova jest leniwa, upierdliwa, roszczeniowa i chamska, a że nie możemy jej zwolnic, zrobimy jej z dupy jesień średniowiecza.
- bo po prostu chciałam skorzystać z przerw na karmienie - bo chciałam wrócić na swoje stanowisko lub równorzędne - bo zupa była za słona.
A do tego truteńka sprawdzała czy aby nie roztyły mi się boczki. Wszak to zmieniłoby jej dzień w udany.
czwartek, 19 kwietnia 2012
kokosovej niespełniona tęsknota za normalnością
Wbrew pozorom kokosova to istota żądna pokoju, spokoju oraz regularności. Rośnie we mnie uczucie,że te trzy pojęcia to mżonki (Hej Mżoniu :D).
Rozmowa w ulu zakończona konkluzją,że jestem wrzodem na dupie. Obwarowuję się papierzyskami żeby wrzód owy Truteńka uznała za przyjemny i konieczny. Średnio fajnie, biorąc pod uwagę jak bardzo kochałam tę pracę (czas przeszły!!).
Kilka dni po rozmowie w ulu Kokosbros trafił szlag. Szlag nazywał się wirusem RS i Remczewskiego trawił gorączką 40,5 stopnia przez 4 dni i 38,8 przez kolejnych 7, a Kokoszkę wyprawił do szpitala z zapaleniem oskrzeli i dusznościami. Noż kij mu w oko normalnie. Moje CV uzupełniam o spanie na podłodze pod szpitalnym łóżeczkiem w oszklonej sali 6 metrów kwadratowych wraz z trójką chorych niemowląt i dwoma innymi dorosłymi, w tym jednym chorym. Inhalacje, sterydy, płacz, pot, wenflony, rehabilitanci w obcisłych portkach i babcine obiady w słoikach. Jakimś cudem Kokoszkę wypisali zdrowego.
5 dni później mknęliśmy już naszym dwunastoletnim RedFoxem ku Czekolandii.Pewnie w pełni doceniłabym niemieckie autostrady gdyby nie nawigacja dzięki której giglaliśmy się z poddrezdeńskimi wiewiórkami. Gdy przepuściliśmy już ostatniego spacerującego jelonka wyłączyliśmy GPS i po kolejnych 12 godzinach i godzinie korków na brukselskiej obwodnicy zaparkowaliśmy pod domem Lou.
W domu Lou znaleźliśmy Lou, Amińskiego, Pociechę i Pociecha oraz Kaczkę z Norweskim i Dynią. Tych ostatnich na mgnienie oka zaledwie, ale już wiemy,że Kaczka to Kaczka-jak z bloga swojego wycięta, a Norweski i Dynia prawdziwi, ciepli, swoi. Mało Kaczko. Mało!! (acz doceniamy poświęcenie opóźnionej drogi, naprawdę Do-ce-nia-my). Z naszej eskapady w mózg i serce wbił mi się dom Aminskich-ciepły, bezpretensjonalny, pełen krzątającej się Lou, wszędobylskich dzieci-okrzyków Cioołcia i uśmiechniętego pojawiającego się znikąd pod stołem Pociecha, Amiński ogród z Amińskim wewnątrz w szale sadzącym kwiaty pośród bambusów, pelargonie obok winogron, gruszę obok domku dzieciaków i ziola tuż przy zdziwionych zamętem kurach, szczodrze zastawiony stół i wiecznie pełne szklanki piwa stare wieże strażnicze, katedrę, mosty i tęczę nad wiatrakami konflikt balonikowo-samochodzikowy i Pociechę wraz z Remczewskim we łzach Remczwskiego nieadaptacyjnego i multiwyluzowanego LilBro śpiącego i jedzącego gdzie popadnie zawsze z uśmiechem na bezzębnej paszczy. Naprawdę było dobrze. (Naprawdę było dobrze Lou) (Naprawdę było dobrze, Lou?).
Teraz poszukam trochę spokoju i normalności. Chociaż plany na ostatnie 2 miesiące macierzyńskiego i wizja powrotu do ula nie pozostawiają mi raczej złudzeń.
poniedziałek, 12 marca 2012
kokosovych radości kilka, czyli jak dodać sobie otuchy przed rozmową ze światową pszczółką i truteńką
Muszę dziś pojechać do ula. Właściciele zapragnęli ze mną porozmawiać "o przyszłości", o którym to przemożnym pragnieniu poinformowali mnie w sobotę rano. Esemesem. Łikend miał tytuł WTF. - Wilku błagam, zmotywuj mnie jakoś. Wszak zarządzasz pięćdziesięcioma. - Zabrać ci premię? Więc postanowiłam zmotywować się sama. A właściwie to nie zmotywować tylko pocieszyć, uradować i dogodzić. I oto mam radości kilka: - na zakupach ciuchowych okazało się,że noszę 2 rozmiary mniej - znalazłam boskie rolki w trupie czachy - odkryłam, że umiem wyplatać koszyki (papierowa wiklina rządzi) - zmieniłam kolor włosów - zjadłam pomarańczowy dżem zrobiony z całych owoców ze skórkami
Czy pomogło zobaczymy dziś po 17.00
czwartek, 16 lutego 2012
unplugged
4.00 rano - piiiip - zapiszczała mikrofalówka i wraz z resztą urządzeń domowych przeszła w tryb "unplugged" - nożesz kurrr... - zaklął siarczyście Wilku spoglądając przez okno - zasypało nas... - łaaaa!! - wrzasnął Kokoszko spod naszej kołdry. - Tato!! zawołał Remczewski ze swojego łóżka na antresoli. A mój mózg wyświetlił mi wizję sopli zwisających z nozdrzy moich synów, bo u nas jak nie ma prądu to nie ani ogrzewania, ani wody i nie ma na czym gotować.
Przed szóstą Wilku wyszedł wykopywać samochód, a Remczewskiemu udało się uśpić Kokoszkę urządzając pokaz iluminacji(latarką) na suficie. Potem usnęłam, a Remczewski poszedł do siebie bawić się autkami.
6.45 - MAMO!!! MAMO!!! - Remczewski brzmi jak koniec świata. Biegnę. W drzwiach pokoju staję jak wryta. Remczewski ma dłonie całe we krwi... - Bo ja się boję tego odgłosu (dozorca na mini-pługu przerobionym z kłada)... - Co??? W czerwonej farbie były jego ręce, spodnie, kolorowanka i dywan. Ponadto pół ściany w różnokolorowych bazgrołach. Kredkami świecowymi.
Epilog -Piiip - pisnęła mikrofalówka gdy w akcie despero właśnie odpalałam świeczkę pod napełnionymi wodą zlewkami Wilka z jego chemicznej kolekcji.
Zima na wsi psiamać.
środa, 08 lutego 2012
miksy, deble, koalicje
Pan w telewizji śniadaniowej powiedział,że jak jest jedno dziecko to nic nie ma bo to tylko mały człowieczek otoczony zewsząd rodzicami. A jak jest dwoje dzieci to możliwe są już wszelkie miksy, deble i koalicje. TRU Miksujemy się, deblujemy i zawiązujemy koalicje.We wszystkich mozliwych konstelacjach. Teraz od środka oglądam i macam jak to jest z tym faworyzowaniem dzieci przez rodziców. Otóż jest odwrotnie. To dzieci faworyzują jedno z rodziców. A może właśnie nie? Wiem tylko,że Remczewski tulił się spokojnie od urodzenia tylko do Wilka. Ja miałam być gdzieś obok. Byłam mamowym constans. Nawet to on odstawił mnie od piersi. Po prostu odmówił jedzenia z piersi, a ja cierpiałam. LilBro nie widzi poza mną świata. Jestem mu potrzebna cały czas. Beze mnie jest niespokojny, zły, głodny i nieszczęśliwy. Tymczasem im bardziej szuka mnie Kokoszko, tym bardziej ja szukam Remczewskiego. Wtedy Wilku goni czas, którego brak mu dla LilBro...I tak się gonimy z tymi naszymi miłościami. Pytanie: Kiedy dogonimy się wzajemnie ja z Wilkiem? _____________ debel dzieciowy:
|
|